Strona w przebudowie
Trwają prace nad poprawieniem jakości i funkcjonalności tej strony.
Wszystkie artykuły są dostępne. Przepraszamy za niedogodności.
Englih&Management Academy
19:05
 |
| Anielka Stefaniak z Rodzicami |
Ta urocza dziewczynka, ten aniołek, który zagościł na stronie Biznes to Sztuka to Anielka. I wiecie co? Będzie z nami tak długo, jak długo będzie można przekazać na jej leczenie 1% podatku. Przeczytajcie…
Oto, jak rodzice Anielki opowiadają o swoim cudzie:
Historia choroby
Wyczekiwana, wymarzona.
Dowiadujemy się z Jagną, że pojawi się w naszym życiu Maleństwo, jesteśmy bardzo szczęśliwi. Snujemy najróżniejsze plany jak będziemy spędzać wspólnie czas, jak będziemy się bawić, jak w wakacje przejedziemy razem Europę, może kiedyś spróbujemy podróży dookoła świata lub przynajmniej USA wschód-zachód.... Głowa pełna pomysłów, nie możemy się wprost doczekać aż ją zobaczymy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.
W okolicach 20 tygodnia ciąży wiele z tej radości pryska. Wyniki badań wprowadzają drobną dozę niepewności; ginekolog podczas USG zauważa jakby nieprawidłowość budowy kręgosłupa, zaleca bardziej szczegółowe badania. Diagnoza na nowoczesnym sprzęcie odbiera wszelkie nadzieje, że się mu coś tylko przywidziało.
Sama ciąża przebiega dość spokojnie, niestety ok 7 miesiąca po kolejnych badaniach lekarze zalecają przedwczesny poród, gdyż niebezpiecznie powiększające się wodogłowie zagraża życiu Anielki. Lekarze nie dają szans na to, że nasza wyczekiwana Córeczka przeżyje poród. Od różnych lekarzy słyszymy wielokrotnie, że nawet jeśli przeżyje, to pewnie nie zostanie zakwalifikowana na operację, jako nierokująca jakiejkolwiek nadziei. Za radą świetnego lekarza prof. Bagłaja podejmujemy decyzję o przesunięciu porodu do co najmniej 35tyg.
Jestem!
Na świat przychodzi 21 sierpnia 2012 o 08:40 (w 38tyg. ciąży!). Ze względu na otwarty kanał rdzeniowy musi urodzić się przez cesarskie cięcie. Lekarze oceniają jej stan na bardzo ciężki z powodu obecnego rozszczepu kręgosłupa i wodogłowia. Jest strasznie opuchnięta. Jagna zostaje w szpitalu na Borowskiej, a ja za karetką z Anielką jadę do szpitala na Skłodowskiej. Godziny oczekiwania, zupełna niewiadoma co powie chirurg po wyjściu z sali operacyjnej i czy będzie to dobra nowina. Każde z nas widziało ją tylko kilka chwil, Jagna dosłownie sekund. Przez głowę przelatują straszne myśli.
Operacja się powiodła i zastawka w głowie działa na szczęście prawidłowo.
Dopiero po czterech dniach od porodu Jagna zostaje przyjęta do szpitala, w którym Anielka walczy o życie. Maleńka w szpitalu spędza równo dwa tygodnie, jest bardzo silna i szybko dochodzi do siebie po tak trudnej i bolesnej operacji kręgosłupa i wszczepienia zastawki.
Już od trzeciego tygodnia życia zaczyna walkę o prawidłowy rozwój postawy, a tym samym zwiększa szanse na chodzenie.
Wielka radość ale i poświęcenie
Każdego dnia ona i my na nowo podejmujemy walkę z jej chorobą. Chcemy, aby rozwijała się najlepiej jak to możliwe, aby w przyszłości dosłownie stanęła na nogi. Jagna ćwiczy z nią codziennie, co kilka godzin. Dla zapewnienia najlepszej opieki dla Anielki, Jagna rezygnuje z dotychczasowej pracy jako kierownik sklepu. Rehabilitacja i częste wizyty u specjalistów są jedyną szansą na prawidłowy rozwój Anielki. Mimo wielu niedogodności i trudów, nasza Córeczka jest bardzo dzielna i radosna, a każdy dzień wita z uśmiechem od ucha do ucha. Wszelkie trudy i nieprzespane noce, ciągłe i żmudne ćwiczenia, wydatki i wyjazdy do specjalistów nigdy nie przyćmią nam tak wielkiego szczęścia i radości z jej obecności w naszym życiu. Anielka to największy CUD jakiego codziennie jesteśmy świadkami!
O Anielce jeszcze napiszemy, a Państwa zapraszamy do zapoznania się z tym małym Aniołkiem.
--
Tekst pochodzi z oficjalnej strony Anielki Stefaniak: www.anielka.com.pl
Więcej o Anielce na: www.facebook.com/anielkastefaniak
Englih&Management Academy
18:18
Biznes, Muzyka
 |
| Grzegorz i Barbara Rogala w trasie |
Jeśli ktoś myśli, że praca muzyka zaczyna się wtedy, gdy wchodzi na scenę, a kończy wraz z ostatnimi dźwiękami tego wieczoru to bardzo się myli…
Od kiedy wyszłam za mąż za muzyka jazzowego, rytm mojego życia wyznacza „trasa”. To nie tylko okres, w którym Grzesiek wyjeżdża na koncerty. „Trasę” zwyczajowo dzielimy na trzy etapy: przed trasą, trasa, po trasie… Często mamy z tego podziału niezły ubaw! Często też używamy tych nazw jako skrótów myślowych na określenie stanu emocjonalno – fizycznego w jakim się znajdujemy. Grzesiek jest pewnego rodzaju „kombajnem” jeśli chodzi o organizację tras koncertowych. Dlatego każdy etap pełen jest zobowiązań, ale też niespodzianek, które musimy wszyscy unieść… Na początek zaznaczę, że pracujemy w domu. Ci, którzy często rozmawiają z nami przez telefon wiedzą o tym, bo w tle nieustannie słychać zabawy dzieci, w porach obiadowych – stukanie garnków w kuchni, albo nasze granie, śpiewanie. Zależy, kto odbiera telefon.
„Trasę” zwyczajowo dzielimy na trzy etapy: przed trasą, trasa, po trasie…
Do pierwszego etapu przygotowań trasy koncertowej należą m.in. przygotowanie ofert, mailing, rozmowy z kontrahentami, a następnie przygotowanie umów, nieustanny kontakt z artystami, grafikami, którzy projektują plakaty, ulotki. Kiedy wszystko jest już potwierdzone, ustalone, trzeba przygotować i wysłać odpowiednią ilość plakatów w odpowiednie miejsca.
W tym momencie mój wzrok padł na wystające spod łóżka plakaty z różnych tras koncertowych, które „jeszcze się przydadzą”. Marysia, nasza 3.5 letnia córka, bardzo lubi pomagać tacie w pakowaniu plakatów. Obsługa taśmy klejącej należy więc do niej! Ja czasem wypisuję potrzebne dane na plakatach, bo podobno ładnie piszę, a następnie Grzesiek wysyła to wszystko tam, gdzie potrzeba. Cały ten pierwszy etap kosztuje nas z reguły dużo nieprzespanych nocy, w związku z nadmiarem pracy, zwłaszcza tej przy komputerze.
Drugi etap to wyjazd, czyli trasa. Osobiście za nim nie przepadam… Nie lubię, jak mój mąż wyjeżdża z domu. Pocieszam się, że nie jestem jedyną żoną na tym świecie, która tak ma, więc wpadam po prostu w pewien emocjonalny tunel, który nazywam „przeczekaniem”. Najważniejsze, aby nie stracić ze sobą w tym czasie kontaktu. Grzesiek często rozmawia z nami przez telefon. Lubię dowiadywać się, jak idą koncerty, jak reaguje publiczność, jak On się czuje w hotelu, z artystami, organizatorami… Sama opowiadam o codziennych przebojach z naszymi dziećmi. To dla mnie zwykle trudny czas, nie tylko ze względu na tęsknotę za Grześkiem, ale także na nadmiar obowiązków. Przecież nie mogę wziąć wolnego na studiach, w pracy, tylko dlatego, że mój mąż wyjechał na parę dni! Czuję się wtedy jak lwica, która walczy, chce podołać tym wszystkim obowiązkom.
Jest taki dowcip, który przypominamy sobie zwykle w drugim etapie trasy – „czym różni się muzyk jazzowy od kierowcy tira? Tym, że jak dojedzie na miejsce to gra koncert….
Ten etap jest zwykle najbardziej obfitujący w niespodzianki. Nasze dzieci chorują bowiem najczęściej, kiedy właśnie zostaje z nimi sama w domu… A u Grześka? Zepsute auto, hotel nie taki jak miał być, pociąg się spóźnił, korek – nie dojechali na czas, w zestawie perkusyjnym brakuje stojaka, a nuty nie takie jak trzeba… Zwykle jednak wszystko kończy się dobrze. Z pierwszymi dźwiękami, a potem z aplauzem publiczności schodzą wszystkie napięcia.
---
Barbara i Grzegorz Rogala są muzykami, którzy wspólnie prowadzą agencję artystyczną ROGALA MUSIC
Englih&Management Academy
18:00
Lifestyle
Co ma śniadanie do efektywnego zarządzania czasem? Zapraszam do przeczytania porad i przepisów Joanny Weiner, naszej specjalistki ds. żywienia:
Wiele osób twierdzi, że ominięcie śniadanie pozwala na wydłużenie czasu snu… Nic bardziej mylnego! Organizm prawidłowo odżywiony już na początku dnia równomiernie zużywa zapas energii, dzięki czemu praca w godzinach porannych i popołudniowych jest wydajna i przyjemna, natomiast wieczorem, gdy nadchodzi czas odpoczynku, mamy szansę na wyciszenie wszelkich procesów trawiennych, co pozwala na zużywanie energii dla celów regeneracji naszego ciała, cykle dobowe poszczególnych narządów przebiegają prawidłowo, a nasze samopoczucie z dnia na dzień jest coraz lepsze. W rezultacie – sypiamy lepiej i budzimy się wypoczęci.
W okresie zimowym najlepsze efekty niesie za sobą zjedzenie ciepłego śniadania, przygotowanie poniższych przepisów zajmuje około kwadransa…
Amarantus czekoladowy
Składniki: ziarna amarantusa, jabłko, gruszka, banan, dowolne orzechy, mleko 1,5% sól, kakao, cynamon, kardamon
Wykonanie: Amarantus prażymy na suchej patelni. Gotujemy w mleku do wchłonięcia płynu, mieszamy z przyprawami, podajemy z owocami.
Kasza jaglana z bananem
Składniki: kasza jaglana, banan, siemię lniane, ziarna słonecznika, miód i kardamon
Wykonanie: Kaszę płuczemy wrzątkiem, wrzucamy do gotującej się wody i gotujemy do miękkości. Kroimy banana, prażymy słonecznik. Wszystko łączymy z ugotowaną kaszą, dodajemy miodu, siemienia lnianego i kardamonu.
Mus z kaszy jaglanej z figą i miętą
Składniki: kasza jaglana, gruszka, mleko 1,5%, figi, cynamon, świeża mięta, kardamon, sok z limonki
Wykonanie: Wszystkie produkty miksujemy w wysokim naczyniu – kaszę dodajemy jeszcze ciepłą. Podajemy w z listkiem świeżej mięty i kawałeczkiem gruszki ze skórką.
Musli zimowe
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka płatków żytnich, szklanka płatków jęczmiennych, szklanka otrębów, pół szklanki ziaren słonecznika, pół szklanki nasion dyni, pół szklanki płatków migdałów, pół szklanki posiekanych dowolnych orzechów, pół szklanki siemienia lnianego w pestkach, 1-2 łyżki cynamonu Wykonanie: mieszamy wszystko w dużej misce. Następnie wsypujemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i prażymy w piekarniku w temp. 180 ̊, co jakiś czas mieszając, aż się zarumieni. Gdy przestygnie przesypujemy do słoika. Przechowujemy w lodówce. Możemy podawać z owocami, jogurtem lub mlekiem.