Now you can Subscribe using RSS

Submit your Email

Strona w przebudowie

Trwają prace nad poprawieniem jakości i funkcjonalności tej strony.
Wszystkie artykuły są dostępne. Przepraszamy za niedogodności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty

26 grudnia 2014

Moda na ciszę

Englih&Management Academy

Moda na ciszę

Ognisko Miłości w Olszy

Zbliża się koniec roku. Wielu z nas szuka sposobu na podsumowanie tego czasu. Jednym z nich jest cisza. 

Niektórzy znajdują ją w górach, w samotnych wyprawach, w spacerach brzegiem morza, w spotkaniach po latach. Inni próbują ożywić swoją relację z Bogiem jadąc na rekolekcje. I do mnie wróciły wspomnienia związane z moim pierwszym w życiu sylwestrem w ciszy. Było to parę lat temu, kiedy jeszcze nie miałam pojęcia o tym, że zostanę Żoną i Mamą. Wiedziałam już jednak, że jestem Chrześcijanką. Byłam świeżo po nawróceniu. Wiele spraw z tamtego roku i w ogóle z przeszłości kotłowało mi się w głowie, aż wpadłam na pomysł spędzenia ostatniego tygodnia przed sylwestrem na rekolekcjach. Nie miały jakiegoś przesłania typu „zastanów się człowiecze co dobrego, a co złego zrobiłeś w tym roku i wyciągnij konsekwencje!”. Były poświęcone podstawowym prawdom wiary, które bardzo potrzebowałam sobie przypomnieć. Charakterystyczne dla rekolekcji w Ognisku Miłości w Olszy, bo tam właśnie się udałam, był fakt, że odbywają się w milczeniu. Pomyślałam sobie – świetnie! Tyle mi się kotłuje w głowie, w sam raz, aby sobie co nie co uporządkować. Wpakowałam się do pociągu, za imprezę ze znajomymi podziękowałam i pojechałam po świętach.

6 grudnia 2014

Kolędowanie czas zacząć

Englih&Management Academy

Kolędowanie czas zacząć

Basia Rogala

zaskoczył mnie fakt, że to już

Właśnie zaczęłam próby do koncertów kolęd. Muzycy powiedzą – nic dziwnego. Przecież zawsze musimy przygotować się z wyprzedzeniem na to kolędowanie grudniowo-styczniowe. Jednak w tym roku zdecydowanie zaskoczył mnie fakt, że to już… Dopiero co dotarło do mnie, że była Niedziela Chrystusa Króla, co niechybnie dąży ku początkowi Adwentu. Dopiero co zaczęłam się zastanawiać jak chciałabym przeżyć czas Radosnego Oczekiwania, dopiero co „fukałam” na pogańskie obyczaje andrzejkowe w kawiarniach, a tu bach… Mizerna cicha, stajenka licha…

17 października 2014

Życie to sztuka improwizacji

Englih&Management Academy

Życie to sztuka improwizacji

"Życie to sztuka improwizacji” - podobnie jak muzyka którą tworzy.
O zderzeniu klasycznej subtelności ze współczesną komercją.
Mad Fiddle: skrzypek z konieczności, artysta z wyboru.

BtS:     „Lindsey Stirling w krawacie”. Zgadzasz się z tym określeniem?
MF:     Absolutnie nie! Owszem, krawat często mi towarzyszy, ale na pewno nie jestem tak uroczo skoczny i szalony na scenie jak Lindsey… Prawdopodobnie ucierpiała by na tym konstrukcja estrady.
BtS:     No tak, nieprzeciętny wzrost.
MF:     Wzrost i wrodzona niezgrabność!
BtS:     A jednak „Mad Fiddle” (ang. szalone skrzypce).
MF:     „Mad” określa charakter moich muzycznych tworów, a nie formy ich przekazu. Jest dość spontaniczny, raczej nieprzewidziany, nawet dla mnie.
BtS:     Odbiorcy twojej twórczości cenią cię za naturalność i uniwersalność, to masz na myśli?
MF:     Staram się nie „aktorzyć”, ani na scenie ani w relacjach z odbiorcami, nie skończyłem szkoły teatralnej, a muzyczną. Uniwersalność trafnie określa mój styl. Wkraczając w tę branżę postanowiłem nie stawiać granic, podejmować każde wyzwanie, to bardzo rozwija nie tylko umiejętności techniczne, ale również poczucie swobody podczas występu, właśnie wtedy da się zauważyć ową „naturalność” u artysty.
BtS:     To chyba ważny element twojej promocji?
MF:     Muzyka, to kapryśny biznes, trzeba cały czas walczyć o dobre imię, o zaufanie i aprobację, tym samym o zlecenia. Nigdy nie wiadomo w jakich okolicznościach zechcą cię wysłuchać, tym samym sprawdzić twoje umiejętności. Według mnie najważniejszą z nich jest zdolność improwizacji. Warto zaskakiwać każdorazowym podejściem: „Jasne! Biorę to!”, bez względu na to czy zapraszają na black party do klubu czy na ceremonię ślubną i chyba to według innych jest właśnie „szalone”. Zbieram doświadczenia, ciągle się uczę, nie poddaję bez względu na to ile razy pęknie smyczek!
BtS:     Sugerujesz, że nie przygotowujesz się do występów?
MF:     Niespecjalnie, ponieważ nigdy nie wiem co mnie czeka. Paradoksalnie jestem przygotowany na każdą ewentualność. To wymaga ogromnego skupienia, ciągłego analizowania, świadomego dobierania swoich możliwości do oczekiwań słuchaczy. Lubię eksperymentować z muzyką, a nutka niepewności zapobiega monotonii!
BtS:     Wzbudzasz wielki szacunek improwizowaną grą na żywo (live act). W którym momencie twoich doświadczeń muzycznych zrodził się pomysł wkroczenia w komercję klubową? Jak to się wszystko zaczęło?
MF:     Koniec studiów. Konsekwencja w przekonaniu, że utrzymam się z tego co kocham. Przygoda z muzyką klubową zaczęła się dopiero po zakończeniu trudnych zmagań z klasyką. Łączenie bitów z subtelnym dźwiękiem skrzypiec stało się zajęciem nr.1.
BtS:     Białe, niestandardowe, bo pięciostrunowe skrzypce – pewnie często pytają cię o ich historię?
MF:     Te skrzypce, to swego rodzaju „znak firmowy” Mad Fiddle. Robiłem je na zamówienie. Celem była innowacja, niesztampowość… planowane utrudnienie gry i idący za tym szacunek odbiorców. Wyjście do ludzi z autorskim pomysłem na siebie zawdzięczam wsparciu rodziny, która zawsze we mnie wierzyła, ale również znajomym z branży muzyki rozrywkowej. To oni pokierowali mnie tam, gdzie wiedzieli, że moje wypociny zostaną docenione.
BtS:     Skończyłeś katowicką Akademię Muzyczną na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Ciężko jest się tam w ogóle dostać. Jak długo musiałeś trenować? Jakie wyrzeczenia Ci towarzyszyły?
MF:     Gram w sumie od zawsze… no dobra, od 20 lat, ale to prawie „zawsze”. Miało być pianino, niestety zabrakło miejsc, a płaczącemu z żalu 6latkowi dali na pocieszenie… skrzypce.
(ciąg dalszy poniżej...)


BtS:     I postanowiłeś pokazać im, że twój talent wyjdzie na światło dzienne bez względu na instrument, który Ci przydzielą?
MF:     Haha nie… Byłem bardzo nieśmiałym, a jednocześnie zbuntowanym dzieckiem, z pierwszą Panią profesor, która musiała się ze mną męczyć porozumiewałem się poprzez pisanie karteczek…
BtS:     Żartujesz! Mnie uprzedzano, że rozmowy możemy nie skończyć do jutra… Uchodzisz za niesłychanie rozgadanego, ogarniętego, z dużym dystansem do siebie i świata gościa.
MF:     Teraz owszem. Całe życie w muzyku „przetrybia” umysł. Zabawnie wspominam te lata, choć znajomi uważają, że za bardzo mnie „przetrybiło”, ale który artysta uchodzi za normalnego? Dzieciństwo niestandardowe, dużo pracy własnej, nie znam połowy popularnych bajek, nie wiem kim jest Buka (podobno lepiej dla mnie), za to wiem jak stworzyć estradowy sterownik świateł w kartonie, a do kompletu reflektory z rury kanalizacyjnej i kolorowych folii do bindowania na imprezę szkolną!
BtS:     Mamy kolejne uzasadnienie pseudonimu „Mad”.
MF:     Coś w tym jest, kiedy nie gram, gmeram godzinami w kablach, aby wszystko… „grało”.
BtS:     Typowy muzyk. Tak ci zostało po latach pracy w firmach zajmujących się nagłośnieniem na polskim rynku muzycznym?
MF:     Całkiem możliwe, choć pewne spaczenia mogą wynikać z przygniecenia przez 120kilogramowy głośnik czy z kilkugodzinnego ugrzęźnięcia w samotności na 10metrowym słupie estradowym.
BtS:     Dość pozytywne te spaczenia, motoryzacja jest jednym z nich?
MF:     Tak, na ile czas pozwoli. Czasem jak wejdę w poniedziałek do kanału, gdzie naprawiam/podrasowuję samochód, to wychodzę z niego w piątek, bo trzeba jechać do pracy. Choć sama podróż w poczuciu satysfakcji, że coś wreszcie działa jest równie przyjemna!
BtS:     Sporo podróżujesz – taki charakter branży. Grywasz w całej Polsce, ale też poza jej granicami?
MF:     Jako Mad Fiddle – głównie w Polsce, choć jestem otwarty na nowe formy współpracy. Dotychczasowe dalsze wyjazdy miały miejsce raczej w towarzyszeniu Zespołu Pieśni i Tańca Chorzów (z którym jestem mocno związany), w ramach międzynarodowych festiwali – Macedonia, Bułgaria itp.
BtS:     Muzyka ludowa? Kolejne hobby? Tu też odnosisz takie sukcesy jak Mad Fiddle, którego znamy?
MF:     Udzielanie się w Domu Kultury pozwala na odsapnięcie od klubowego zgiełku i przesytu komercją. Potrzebuję tego, częstej zmiany środowiska, wyzwań, nie lubię stać w miejscu. ZPiT to zupełnie inne doświadczenie, uczy pracy w zespole, szacunku i pokory wobec tradycji. Podobna mentalność jego członków, rodzinna atmosfera – to pewna wygrana nie tylko na scenie międzynarodowej, ale również w sferze prywatnej – wspólne cele wzmacniają nas, z taką ekipą każdy sukces jest możliwy.
BtS:     Niezliczona ilość wcieleń skrzypka… W którym najlepiej się odnajdujesz?
MF:     W tym prywatnym… w którym nikt mnie nie ocenia. Chociaż dziewczyna dziwnie patrzy kiedy śpiewam do odgłosów wydawanych przez mikrofalówkę, tłumacząc jej, że to przecież skala arabska….
BtS:     Wszędzie słyszysz muzykę, to niezwykłe tak postrzegać otoczenie. Co Cię inspiruje?
MF:     Dźwięk przepalanej wachy z wydechu! A tak poważnie… poczucie, że mam dla kogo grać. Dopóki moje fikuśne pomysły spotykają się z adoracją i uśmiechami ludzi – zapał będzie, chyba nie ma większej motywacji niż doping odbiorców.
BtS:     Jakie plany i marzenia ma Mad Fiddle?
MF:     Realizować się, nie pozwolić szarej rzeczywistości przysłonić celów, choćby były skrajnie nierealne. A precyzyjniej, w kontekście obecnego etapu  – skupić się na dotarciu do szerszej publiczności, zaprezentowaniu nowych projektów, jeszcze bardziej pozytywnie szalonego Mad Fiddla. Szczegóły na moim fanpagu: fb.com/MadFiddleOfficial – serdecznie zapraszam!
BtS:     Na to czekamy. Nie przestawaj zaskakiwać!

21 marca 2014

Wiosenne koktajle

Englih&Management Academy
Wiosna / Photl

Joanna Weiner, nasza specjalistka ds. żywienia, przygotowała propozycje koktajli, które pomogą nam jeszcze bardziej cieszyć się wiosennym słońcem i w lepszej formie powitać tę jakże optymistyczną porę roku.


POPRAWIAJĄCY NASTRÓJ: garść liści szpinaku, 2 łodygi selera naciowego, 2-3 liście sałaty, średni burak z liśćmi, średnia marchew, pomidor


DODAJĄCY ENERGII: marchew, ½ średniego buraka z liśćmi, 2 liście rzepy, 2 liście kapusty, szklanka posiekanej świeżej pietruszki, 2 średnie wydrążone jabłka ze skórką, ½ ząbka czosnku albo mały kawałek imbiru (niekoniecznie), 1/3 szklanki zielonej pszenicy (opcjonalnie) 

Zdjęcie: Photl



PRZYSPIESZAJĄCY SPALANIE TŁUSZCZU: pomidor, 2 gałązki natki pietruszki, 2 łodygi selera naciowego, pomarańcza, dymka, grejpfrut z białym włóknem, rzodkiewka, czerwona albo zielona papryka


PIELĘGNUJĄCY: marchew, ½ buraka z liśćmi, 2 łodygi selera naciowego z liśćmi, ½ ogórka, garść liści szpinaku i mniszka lekarskiego, grejpfrut albo pomarańcza z białym włóknem 

Wszystkie koktajle można wykonać samemu. Smacznego!

14 lutego 2014

Afrodyzjaki i smaki miłości

Englih&Management Academy


zdjęcie: Photl
14 lutego - Święto Miłości, zatem dziś w tymże temacie - słów kilka o aspektach żywieniowych – niepozornych, często niedocenianych, lecz o właściwościach z pewnością godnych uwagi...

Afrodyta - bogini Piękna i Miłości, od jej imienia pochodzi słowo "afrodyzjak", określane z definicji, jako coś, co rozbudza miłosne żądze. Dzięki nim w dużej mierze temat Miłości w aspekcie fizycznym stał się Sztuką.

Godne miano afrodyzjaku można przypisać przede wszystkim każdej substancji, która wpływa na organizm, podwyższając jego sprawność seksualną czy też budzącej pożądanie i wzmacniającej doznania aktu miłości...

Wybrane afrodyzjaki od A do Z...

Absynt - mieszanina piołunu, anyżu, majeranku i omanu, ulubiony napój poetów i malarzy dziewiętnastowiecznej Francji. Substancja o właściwościach narkotycznych i uśmierzających ból, a przede wszystkim - afrodyzujących. Przez wzgląd na niekorzystny wpływ na zdrowie aktualnie zakazany w wielu krajach.

Anyż - Pimpinella anisum, składnik kadzideł, o właściwościach delikatnie stymulujących. Był jedną z głównych ingrediencji na rzymskich ucztach, w poda­wanych bogato przyprawianych ciastach, które da­ły początek teraźniejszym tortom weselnym.

Banany - świetny przykład teorii podo­bieństw, mówiącej, iż klucz do właściwości roślin le­ży w ich wyglądzie. Sugestywny kształt to nie cała tajemnica, cudowne właściwości afrodyzjaku zawdzięczają bufoteninie zawartej w skórce. Najłatwiej można wykorzystać jej zalety zapiekając bana­na, a następnie zdrapując wewnętrzną stronę jego skór­ki.

Figi – za afrodyzjak zostały uznane przez starożytnych Greków i Rzymian – pobudzają procesy tra­wienne, zawierają potas.

Jajka – wszystkie jaja - włączając w to kawior (ikra jesio­tra), jajka ślimaków – to uniwersalne symbole płodności i nowego życia, z ich wzmacniających właści­wości korzystano przez wieki w przeróżnych przepisach…

Kardamon – zapieczony z jabłkami w cieście i podany przyszłemu kochankowi pomoże zdobyć jego lub jej serce - tak się przynajmniej mówi.

Pyłek pszczeli – analizy tegoż produktu wykryły w nim zawartość wielu enzymów, hormonów, aminokwasów oraz innych sub­stancji wspomagających płodność

Szafran – wysuszone serce kwiatów krokusa. Doskonałe źródło cudownego  aromatu, ożywia ciało, wzmacnia i przywraca ener­gię.

Róża – wywiera działanie na mężczyznę i kobietę. Poniżej stary, magiczny przepis na Rose Diaboliche - mają ją jeść panny młode o północy w styczniu…
2 jajka.
10 dag mąki.
sok z połowy cytryny.
1 łyżka stołowa oliwy z oliwek. 
Połączyć ze sobą wszystko, wyrobić niezbyt gęste
ciasto, dorzucić trochę aksamitnych, czerwonych róż uciętych przy samym kielichu, pozbawionych zewnę­trznych płatków, usmażyć na rozgrzanym oleju,

zdjęcie: Photl

Miłosne przepisy:


Marchew połączona z kardamonem daje hinduską słodycz - marchewkową chałwę:


¼ litra mleka,

1 ½ kg tartej marchwi,

10 dag miałkiego brunatnego cukru,

3 dag masła,

utłuczone ziarna z 6 białych nasion kardamonu,

tuzin rozblanszowanych migdałów.

Mleko i marchew zagotować na średnim ogniu, mie­szając, aż składniki zgęstnieją. Dodać cukru i masła. gotować, aż masa nabierze konsystencji krówek. Wył~ żyć na talerze, przybrać migdałami i kardamonem.

Pesto bazyliowe – dodatek do dań makaronowych


Połączyć ze sobą:

1 filiżankę grubo utartych orzeszków sosnowych,

1 filiżankę świeżo utartego parmezanu,

1 filiżankę ubitego masła,

8 dużych ząbków czosnku, obranych i zmiażdżonych, 2 łyżki soli,

112 filiżanki oliwy z oliwek,

2 filiżanki drobno posiekanej bazylii.

Figi duszone w czosnku


45 dag świeżych fig,

2 kieliszki czerwonego wina,

1/4 litra słodkiej śmietanki zwykłej lub chudej, 3 łyżki miodu,

112 łyżeczki tymianku,

½ łyżeczki lawendy,

l ząbek czosnku.

Wszystkie składniki gotować przez godzinę na wol­nym ogniu w przykrytym rondelku, od czasu do czasu przewracając figi. Wyłożyć figi na półmisek, odcedzić wywar z tymianku, lawendy i czosnku, gotować dalej, aż zgęstnieje, wylać na figi. Podawać schłodzone ze śmietaną.

Egg-flipa – potrawa z żółtek


4 żółtka,

12 dag cukru pudru,

120 ml wina Marsala.

Żółtka wbić do naczynia, połączyć z cukrem i wi­nem, ustawić nad garnkiem z wrzącą wodą. Roztrze­pać, aż do uzyskania gęstej, pienistej masy, podawać na gorąco.



Inspiracją do spisania garści ciekawostek była Diana Warburton, a ściślej – jej „Mały słownik afrodyzjaków”

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates